Belgia boi się szwajcarskiego scenariusza. Wyłączenie UKF może wzmocnić zagraniczne rozgłośnie

Wyłączenie stacji radiowych w paśmie UKF w Belgii miało być kolejnym etapem cyfrowej transformacji rynku medialnego. Nadawcy mieli ograniczyć koszty równoległej emisji w paśmie UKF i DAB+, a słuchacze stopniowo przejść na odbiór cyfrowy. Tymczasem belgijski regulator rynku medialnego CSA – odpowiednik polskiej KRRiT – krytycznie odnosi się do analizy projektu walońskiego rządu regionalnego, w którym zapisano warunki i procedury wstrzymania analogowej transmisji radiowej, a także przedłużenie okresu ważności przyszłych koncesji. CSA przestrzega, że źle przygotowane wyłączenie radiofonii analogowej może doprowadzić do skutków odwrotnych od zamierzonych: osłabienia lokalnych nadawców i odpływu słuchaczy do zagranicznych stacji.

To właśnie aspekt międzynarodowej koordynacji staje się dziś jednym z najważniejszych tematów debaty o przyszłości radia w Belgii. Powód jest prosty: wydarzenia w Szwajcarii pokazały, że słuchacze po wyłączeniu analogowej transmisji radia publicznego wcale nie muszą automatycznie przejść na DAB+ lub radio internetowe. Część z nich po prostu zaczyna słuchać zagranicznych stacji nadal nadających analogowo.

Lekcja ze Szwajcarii

Szwajcaria jest drugim europejskim krajem, który zdecydował się na wyłączenie analogowej sieci UKF. Proces ten od początku przedstawiano jako modelową transformację cyfrową. DAB+ osiągnął tam bardzo wysokie wskaźniki słuchalności, a ponad 90 proc. mieszkańców miało korzystać z cyfrowych form odbioru radia.

Jednak po wyłączeniach sieci UKF pojawił się problem, którego wcześniej nie doceniano. W regionach przygranicznych słuchacze zaczęli przestawiać odbiorniki na zagraniczne stacje nadające nadal w paśmie UKF – przede wszystkim z Francji, Niemiec, Austrii i Włoch. Analogowy sygnał radiowy nie zatrzymuje się przecież na granicy państwa.

Dla rynku reklamowego oznacza to poważne ryzyko. Jeśli słuchacze migrują do zagranicznych nadawców, lokalne stacje tracą zasięg i udział w rynku, a wraz z nimi maleją wpływy reklamowe. To właśnie tego scenariusza obawiają się dziś belgijscy nadawcy.

Międzynarodowa koordynacja

Najostrzejsza krytyka dotyczy jednak braku międzynarodowej koordynacji procesu. CSA podkreśla, że projekt nie przewiduje wystarczających konsultacji z innymi wspólnotami językowymi Belgii i administracjami państw sąsiednich.

Według regulatora jest to poważny błąd. W opinii CSA istnieje „realne ryzyko” dominacji zagranicznych stacji radiowych na obszarze Federacji Walonia-Bruksela, jeśli Belgia wyłączy UKF jednostronnie lub zbyt wcześnie.

To szczególnie istotne w kraju takim jak Belgia, położonym między Francją, Niemcami, Holandią i Luksemburgiem. Wiele regionów znajduje się w bezpośrednim zasięgu silnych zagranicznych nadajników UKF. Dla słuchacza przełączenie się na stacje zagraniczne jest technicznie bardzo proste.

„Wyłączenie dla wszystkich albo dla nikogo”

Belgijski sektor radiowy zwraca uwagę także na inny problem: asymetrię regulacyjną. Projekt przewiduje możliwość dalszego nadawania w paśmie UKF przez część niezależnych stacji, które nie posiadają emisji cyfrowej DAB+.

Zdaniem branży może to podważyć cały proces transformacji. Jeśli część rynku pozostanie na UKF-ie, a inni nadawcy będą zmuszeni do przejścia na DAB+, konkurencja stanie się nierówna.

Dlatego sektor radiowy domaga się jednolitego modelu wygaszania UKF – „dla wszystkich”, ale dopiero po spełnieniu odpowiednich warunków technologicznych i rynkowych.

Same wskaźniki słuchalności nie wystarczą

Projekt dekretu określa trzy podstawowe warunki wyłączenia UKF. Radio cyfrowe miałoby odpowiadać za ponad 85 proc. całkowitego czasu słuchania, mniej niż 10 proc. odbiorców mogłoby korzystać wyłącznie z analogu.

CSA uważa jednak, że takie kryteria są niewystarczające.

Regulator podkreśla, że transformacja cyfrowa nie może ograniczać się wyłącznie do statystyk słuchalności. Konieczne jest także zabezpieczenie pozycji lokalnych nadawców w środowisku cyfrowym, w tym ich obecności w samochodach, systemach infotainment, platformach streamingowych oraz interfejsach urządzeń podłączonych do internetu. To właśnie tam rozgrywa się dziś walka o przyszłość radia.

Problem większy niż samo UKF

Debata w Belgii pokazuje szerszy europejski problem. W czasach analogowych każde państwo kontrolowało własny rynek radiowy poprzez krajową sieć częstotliwości. W erze cyfrowej granice zaczynają się zacierać. Konkurencja nie pochodzi już wyłącznie od lokalnych rozgłośni, ale również od globalnych platform audio, serwisów streamingowych i zagranicznych nadawców.

Więcej informacji

Rekomendowane artykuły

Accessibility Toolbar