Coraz głośniejsza krytyka decyzji o przedłużeniu UKF w Szwajcarii

Jeszcze w październiku 2025 roku szwajcarski przedsiębiorca medialny i właściciel stacji Radio 1, Roger Schawinski, prowadził intensywną kampanię na rzecz utrzymania analogowego radia UKF w Szwajcarii. Czynił to mimo faktu, że transformacja cyfrowa rynku radiowego była już w praktyce zakończona. Według danych federalnych około 93 proc. mieszkańców kraju słuchało radia za pośrednictwem technologii cyfrowych – przede wszystkim DAB+ oraz internetu. UKF pozostawał medium wykorzystywanym jedynie przez niewielką mniejszość odbiorców.

Polityczna ofensywa Schawinskiego okazała się jednak skuteczna. W grudniu 2025 roku parlament federalny przyjął rozwiązanie przewidujące nowe rozdysponowanie częstotliwości UKF i umożliwiające dalsze funkcjonowanie analogowej emisji aż do 2034 roku. Decyzja oznaczała odwrócenie wieloletniej strategii cyfryzacji rynku radiowego, przygotowywanej przez branżę i administrację państwową od ponad dekady.

Dziś, kilka miesięcy później, krytyka tej decyzji staje się coraz bardziej zdecydowana. Coraz więcej przedstawicieli sektora medialnego uważa, że politycy nie uratowali radia, lecz skazali branżę na dodatkowe koszty, zahamowanie innowacji i przedłużenie technologicznego impasu.

Coraz więcej głosów sprzeciwu

Coraz więcej nadawców uważa jednak, że przedłużenie życia UKF tylko pogłębia problemy branży.

Najostrzej wypowiedział się Günter Heuberger, właściciel grupy medialnej Mediengruppe Top odpowiadającej za regionalne radio i telewizję w Winterthurze. W rozmowie z „Tages-Anzeiger” stwierdził wprost, że utrzymywanie UKF jest błędem.

Jak podkreślał, prywatni nadawcy liczyli na definitywne wyłączenie UKF, ponieważ analogowa emisja generuje ogromne koszty operacyjne. Pieniądze wydawane na utrzymanie starych nadajników mogłyby zostać przeznaczone na dziennikarstwo lokalne i realizację regionalnej misji publicznej.

W podobnym tonie od miesięcy wypowiada się także organizacja UNIKOM, reprezentująca niezależne stacje radiowe, radia społecznościowe, producentów podcastów oraz operatora sieci DAB+ digris AG. Zdaniem organizacji decyzja parlamentu nie rozwiązuje żadnego z kluczowych problemów rynku, a jedynie odracza nieuniknione.

„Kto zapłaci za zupę Schawinskiego?”

W opublikowanym 4 czerwca 2026 roku stanowisku UNIKOM nie pozostawił suchej nitki na decyzji władz federalnych. Organizacja przypomniała, że Federalny Urząd Komunikacji (BAKOM) został zmuszony do przygotowania nowych przetargów na część częstotliwości UKF wyłącznie dlatego, że parlament w ostatniej chwili zablokował wcześniej zaplanowane odejście od technologii analogowej.

Autorzy dokumentu zwracają uwagę, że rynek znajduje się dziś w absurdalnej sytuacji. Z jednej strony większość słuchaczy korzysta już z odbioru cyfrowego, z drugiej państwo zmusza nadawców do utrzymywania kosztownej infrastruktury analogowej.

„Kto jest już na UKF, ten pozostanie. Kto chciałby wejść na rynek z nową ofertą, pozostanie poza nim”

– argumentuje organizacja.

Według UNIKOM nowe podmioty praktycznie nie mają szans na skuteczne wejście na rynek analogowy. Budowa sieci nadajników wymaga ogromnych nakładów finansowych, wieloletnich procedur administracyjnych i dostępu do istniejącej infrastruktury. W praktyce oznacza to utrwalenie pozycji obecnych graczy i ograniczenie konkurencji.

Szczególnie symboliczny jest fragment komunikatu odnoszący się bezpośrednio do Rogera Schawinskiego. Po zwycięstwie politycznym przedsiębiorca mówił o uniknięciu „szwajcarskiego wybryku urzędniczego”. UNIKOM odpowiada jednak pytaniem: „Kto będzie musiał zjeść zupę ugotowaną przez Schawinskiego?”.

Zdaniem organizacji odpowiedź jest prosta – cała branża radiowa.

Spór o 116 osób

Krytycy przedłużenia UKF wskazują również na kontrowersje wokół argumentów wykorzystywanych przez zwolenników utrzymania emisji analogowej.

Już latem 2025 roku UNIKOM wystosował otwarty list do ministra komunikacji Alberta Röstiego, komisji parlamentarnych oraz kierownictwa BAKOM. Autorzy dokumentu podważali sposób interpretacji danych słuchalności prezentowanych przez część nadawców.

Chodziło przede wszystkim o wyniki badań Mediapulse po wyłączeniu nadajników UKF przez publicznego nadawcę SRG. Zwolennicy przedłużenia emisji twierdzili, że cyfrowa transformacja spowodowała znaczący spadek słuchalności.

UNIKOM argumentował jednak, że wnioski te opierają się na bardzo ograniczonej próbie badawczej. Według organizacji deklarowany spadek słuchalności stacji SRG odpowiadał zmianom zachowań zaledwie 116 uczestników badania wyposażonych w urządzenia pomiarowe Mediawatch.

W ocenie autorów listu tak niewielka liczba obserwacji nie powinna stanowić podstawy dla decyzji o strategicznym znaczeniu dla całego rynku medialnego.

Organizacja zwracała także uwagę, że system pomiarowy nie uwzględnia części sposobów słuchania radia cyfrowego, szczególnie przez smartfony i słuchawki, co może prowadzić do zaniżania wyników nowoczesnych platform.

Norwegia jako niewygodny przykład

Przeciwnicy przedłużenia UKF często przywołują przykład Norwegii, która jako pierwszy kraj na świecie całkowicie wyłączyła ogólnokrajową emisję FM już w 2017 roku.

Według UNIKOM początkowe spadki słuchalności okazały się krótkotrwałe. W ciągu dwóch lat rynek miał odzyskać wcześniejszy poziom odbiorców, a później notować dalsze wzrosty. Organizacja argumentuje, że doświadczenia norweskie pokazują, iż kluczowa jest atrakcyjność treści, a nie technologia ich dystrybucji.

W świecie streamingu, podcastów i inteligentnych głośników przyszłość radia zależy od jakości programów, a nie od utrzymywania infrastruktury zaprojektowanej jeszcze w XX wieku.

Coraz droższe utrzymywanie przeszłości

Najważniejszym argumentem ekonomicznym pozostają jednak koszty.

Prywatni nadawcy od lat finansują równolegle emisję cyfrową DAB+ oraz analogową UKF. Tak zwana podwójna dystrybucja oznacza milionowe wydatki dla całego sektora.

Krytycy decyzji parlamentu podkreślają, że pieniądze przeznaczane na utrzymywanie nadajników mogłyby zostać wykorzystane znacznie efektywniej – na rozwój redakcji lokalnych, inwestycje cyfrowe, produkcję treści audio czy nowe formaty dziennikarskie.

UNIKOM ostrzega wręcz, że przedłużenie życia UKF nie tylko nie pomaga radiu, lecz ogranicza środki potrzebne do jego modernizacji.

Spór o przyszłość radia

Debata wokół UKF w Szwajcarii coraz wyraźniej przestaje być sporem technologicznym. Dla jednych analogowe radio pozostaje symbolem dostępności i bezpieczeństwa. Dla drugich jest kosztownym reliktem utrzymywanym głównie dzięki politycznej presji części nadawców.

Jeszcze kilka lat temu Szwajcaria była uznawana za jeden z najbardziej zaawansowanych krajów Europy pod względem cyfryzacji radia. Wyłączenie nadajników SRG pod koniec 2024 roku miało być symbolicznym początkiem nowej ery.

Decyzja parlamentu z końca 2025 roku odwróciła jednak ten kierunek. Dziś coraz więcej przedstawicieli branży uważa, że zamiast przyspieszyć transformację, kraj zdecydował się na kosztowne przedłużanie życia technologii, której większość słuchaczy już dawno przestała potrzebować.

W rezultacie spór o UKF staje się nie tylko debatą o radiu. To również dyskusja o tym, czy polityka medialna powinna wspierać innowacje i przyszłość rynku, czy też chronić rozwiązania, które z perspektywy technologicznej należą już do przeszłości.

Więcej informacji

Rekomendowane artykuły

Accessibility Toolbar