Taktyka salami przy wyłączaniu UKF. Jak Europa żegna radio analogowe

Wyłączanie analogowego radia UKF w Europie nie przypomina ani gwałtownej rewolucji, ani jednego, spektakularnego „dnia zero”. To raczej proces rozciągnięty w czasie, pełen wyjątków, korekt i politycznych uników. Coraz częściej określa się go mianem „taktyki salami”: pasmo UKF znika kawałek po kawałku, nadajnik po nadajniku, decyzją samych nadawców lub pod presją kosztów, a nie w wyniku odgórnie narzuconego terminu.

W Polsce pytanie o przyszłość UKF padło wprost. W 2022 roku Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zapytała rynek, kiedy analogowe radio powinno zostać wyłączone. Odpowiedzi 46 respondentów rozciągały się od konkretnej daty – najpóźniej do końca 2032 roku –  do warunków, które nigdy nie zostaną spełnione. Sam regulator zajął stanowisko jednoznaczne: UKF powinien zniknąć najpóźniej do końca 2030 roku. Tyle że Europa pokazuje, jak niewiele znaczą dziś takie deklaracje.

Europa bez jednego scenariusza

Jedynym krajem, który całkowicie zrezygnował z własnej radiofonii UKF, jest Liechtenstein – przy okazji likwidując nadawcę publicznego. Norwegia i Szwajcaria wyłączyły część nadajników, pozostawiając jednak pasmo analogowe w ograniczonym zakresie. We wszystkich pozostałych państwach nie wyznaczono twardej daty. Stacje radiowe po prostu same rezygnują z UKF-u – dobrowolnie albo dlatego, że utrzymywanie nadajników przestaje się opłacać.

Niemcy są tu szczególnie pouczającym przykładem. Radiofonia traktowana jest jako element kultury, a za regulację odpowiadają kraje związkowe. Każdy land prowadzi własną politykę, dostosowaną do lokalnych realiów. Saksonia już w 2001 roku zapisała w ustawie medialnej datę wyłączenia UKF – 31 grudnia 2009 roku. Potem termin przesuwano: na 2014, następnie na koniec 2025 roku. W końcu pozostawiono ogólne stwierdzenie, że transmisja programów radiowych odbywa się wyłącznie cyfrowo, by w kolejnym zdaniu dopuścić nadawanie analogowe zgodnie z przydziałem częstotliwości. Ostatecznie, w 2024 roku, data wyłączenia UKF zniknęła z ustawy całkowicie.

To przykład prawnej elastyczności, ale i braku politycznej odwagi. Każdą ustawę można zmienić – co dobitnie pokazała Szwajcaria.

Szwajcarski paradoks: wyłączono, by… wrócić

W Szwajcarii nadawca publiczny SRF zdecydował się wyłączyć UKF, uznając cyfryzację za fakt dokonany. Nadawcy komercyjni nie zgodzili się z tą strategią i wywalczyli ponowne ogłoszenie konkursu na częstotliwości analogowe. Sytuacja stała się paradoksalna: publiczny nadawca wcześniej zrzekł się swoich częstotliwości, które trafiły pod zarząd urzędu telekomunikacyjnego. Mogą one zostać uznane za wolne i rozdysponowane na nowo. W efekcie nadawca publiczny sam ponownie ubiega się o dostęp do UKF-u i planuje powrót na pasmo, z którego już zrezygnował.

To studium przypadku pokazujące, że wyłączanie UKF bez jednoznacznych ram prawnych niesie ryzyko chaosu regulacyjnego.

Koncesja się kończy – nadajnik gaśnie

Najczęściej jednak UKF znika po cichu. Niemiecka stacja sunshine live, znana z muzyki elektronicznej, wyłączyła nadajnik w Stuttgarcie – mieście liczącym ponad 600 tys. mieszkańców – bez komunikatów prasowych i zapowiedzi. Koncesja wygasła pod koniec 2025 roku i nie została przedłużona. Nadajnik po prostu przestał nadawać. Stacja jest dostępna w całych Niemczech w DAB+ na podstawie koncesji ogólnokrajowej. Analog stał się zbędny.

To model coraz częstszy: brak dramatycznych decyzji, brak politycznych deklaracji – jest tylko kalkulacja kosztów.

UKF nieopłacalny – nawet dla radia obywatelskiego

Jeszcze bardziej dramatyczna jest sytuacja stacji niekomercyjnych. Radio Blau z Lipska może wkrótce zniknąć z UKF-u, bo operator sieci wypowiedział umowę na obsługę trzech nadajników z dniem 30 czerwca 2026 roku. Stacja nadaje całodobowo w DAB+ na multipleksie regionalnym, natomiast na UKF-ie jedynie 49 godzin tygodniowo. Program tworzy około 150 wolontariuszy.

Przez lata Radio Blau dzieliło częstotliwość z komercyjnym Apollo Radio. Gdy Apollo zrezygnowało z UKF-u, utrzymywanie nadajnika dla kilku godzin dziennie przestało się opłacać. Saksoński Urząd ds. Mediów odrzucił wniosek Radia Blau o całodobową koncesję analogową, powołując się na przepisy zakazujące rozszerzania emisji FM poza istniejące licencje. Stacja szuka dziś nowego operatora i pomocy prawnej.

Publiczni nadawcy liczą koszty

Rok 2026 przynosi kolejne wyłączenia. Norddeutscher Rundfunk (NDR) wyłączył nadajnik w Stralsundzie, Rundfunk Berlin-Brandenburg (RBB) wyłączy 1 lutego nadajnik radio3 w Bad Belzig (10 kW mocy), a Mitteldeutscher Rundfunk (MDR) zapowiedział likwidację 37 z 173 nadajników UKF. Powód jest prosty: pieniądze.

Niemiecka komisja do ustalenia potrzeb finansowych publicznych stacji RTV (KEF) zapowiedziała, że po 2033 roku nie będzie uwzględniać kosztów utrzymania sieci UKF przy ustalaniu abonamentu RTV. W praktyce oznacza to finansowy przymus rezygnacji z analogowych nadajników. Najpierw znikają te, które jedynie wzmacniają zasięg w regionach już pokrytych sygnałem. W Niemczech, w przeciwieństwie do Polski, regionalni nadawcy deklarują pokrycie sięgające 100 proc. ludności. Każde wyłączenie pogarsza więc realny zasięg FM – ale nadawcy wskazują, że na tych obszarach dostępne jest już DAB+.

Po 2033 roku publiczne stacje formalnie nadal będą mogły nadawać w paśmie UKF, ale bez pieniędzy z abonamentu. Jeśli znajdą inne źródła finansowania.

Koniec simulcastu – cyfryzacja wymuszona

Z UKF-u rezygnują też nadawcy komercyjni. Klassik Radio wyłączyło nadajniki w Bawarii, a w 2026 roku planuje zamknąć dziewięć kolejnych w Szlezwiku-Holsztynie. W Hesji siedem stacji niekomercyjnych ogłosiło koniec równoległej emisji analogowej i cyfrowej. Decyzją tamtejszego zgromadzenia medialnego umowa na eksploatację sieci UKF wygaśnie 30 czerwca 2026 roku.

Dla lokalnych rozgłośni non profit, utrzymujących się ze składek, darowizn i dotacji regulatora, simulcast stał się luksusem nie do udźwignięcia. Prawo zakazuje im emisji reklam i sponsoringu, co chroni obywatelski charakter programów, ale dramatycznie ogranicza przychody. DAB+ pozostaje jedyną realną drogą przetrwania.

Nie tylko Niemcy

Niemcy nie są wyjątkiem. Czeskie Radio Expres FM zrezygnowało z sześciu nadajników UKF na zachodzie kraju. Estońskie Kuku Raadio wyłączyło nadajniki w sześciu miastach 15 stycznia. Analog znika wszędzie – bez jednego planu, bez jednej daty.

UKF umiera, ale nikt nie chce ogłosić jego śmierci

Taktyka salami ma jedną zaletę: pozwala uniknąć społecznych protestów i politycznych kosztów. Ma też wadę – rozmywa odpowiedzialność. UKF nie znika decyzją parlamentu ani rządu, lecz rachunkiem ekonomicznym. Dla słuchacza oznacza to powolne kurczenie się oferty analogowej. Dla regulatorów – wygodną ciszę.

Rekomendowane artykuły

Accessibility Toolbar