Jeszcze niedawno była symbolem nowoczesnych Niemiec – otwartych, wielojęzycznych i świadomych swojej różnorodności. Dziś jej przyszłość stoi pod znakiem zapytania. COSMO, publiczna stacja radiowa tworzona wspólnie przez Radio Bremen, RBB i WDR, staje się jedną z najbardziej widocznych ofiar głębokiej reformy systemu medialnego w Niemczech. Reforma ta, wymuszona decyzjami politycznymi i przypieczętowana w ramach 7. traktatu międzykrajowego, nie tylko ogranicza liczbę programów radiowych, lecz także redefiniuje rolę mediów publicznych w społeczeństwie.
Koniec pewnej epoki
Decyzja o redukcji 17 z 70 stacji radiowych w ramach ARD uderza w projekty, które przez dekady budowały mosty międzykulturowe. COSMO, choć wielokrotnie wskazywane przez polityków jako model udanej współpracy międzyregionalnej, nie zdołało uniknąć presji oszczędności i reorganizacji. Już wiadomo, że zniknie z eteru w Bremie, a jego obecność w Berlinie – gdzie funkcjonowało jako kontynuacja tradycji „Radio Multikulti” – również dobiega końca.
To szczególnie symboliczne. Berlin był przecież miejscem, w którym w 1994 roku uruchomiono pierwszą dedykowaną stację dla migrantów – „SFB 4 Multi Kulti”. Późniejsze projekty, jak „Funkhaus Europa” w Nadrenii Północnej-Westfalii, rozwijały tę ideę, oferując audycje w wielu językach: od tureckiego i arabskiego po polski. COSMO było ich naturalnym spadkobiercą – platformą dla głosów, które rzadko przebijają się do głównego nurtu.
Radio jako narzędzie integracji
Historia audycji dla obcokrajowców w Niemczech sięga lat 60. XX wieku. Już w 1961 roku Saarländischer Rundfunk wyemitował włoskojęzyczny program „Mezz’Ora Italiana”, a trzy lata później WDR rozpoczął nadawanie tureckiego „Köln Radyosu”, który przetrwał do dziś – właśnie na antenie COSMO.
To były czasy, gdy radio pełniło funkcję przewodnika po nowej rzeczywistości dla tysięcy pracowników migrujących do RFN. Dziś, jak zauważają dziennikarze, tematyka audycji coraz częściej dotyczy nie tylko integracji, ale także… wyjazdu z Niemiec. To znacząca zmiana nastrojów społecznych, odzwierciedlająca napięcia w kraju, w którym niemal jedna trzecia mieszkańców ma migracyjne korzenie.
Reforma, która zmienia wszystko
7. traktat reformujący struktury ARD, obowiązujący od grudnia 2025 roku, wymusza daleko idącą konsolidację. Nadawcy publiczni muszą ograniczyć liczbę programów, zwiększyć współpracę – także z ZDF i Deutschlandradio – oraz przenieść znaczną część oferty do świata cyfrowego.
W praktyce oznacza to likwidację wielu wyspecjalizowanych stacji, od kanałów muzyki klasycznej po programy dziecięce i młodzieżowe. Treści te mają przetrwać w aplikacjach takich jak ARD Sounds, w formie podcastów i strumieni tematycznych. Radio w tradycyjnej, naziemnej formie traci na znaczeniu.
W tym nowym ekosystemie COSMO nie ma już oczywistego miejsca. Radio Bremen nie może produkować więcej niż cztery programy, a udział w projekcie międzykrajowym komplikuje rachunek programowy. Z kolei RBB, zobowiązany do cięć budżetowych rzędu 22 mln euro, nie jest w stanie utrzymać kosztownej współpracy.
Społeczny opór
Informacje o możliwej likwidacji COSMO wywołały silną reakcję społeczną. Petycja w obronie stacji zebrała ponad 67 tysięcy podpisów. Jej autorzy podkreślali, że COSMO to nie tylko radio, lecz przestrzeń dialogu i reprezentacji dla społeczności migracyjnych.
W ich argumentacji pojawia się wątek polityczny: w czasach rosnących nastrojów antyimigracyjnych likwidacja takiej platformy byłaby niebezpiecznym sygnałem. „To byłby cios w widoczność i partycypację” – alarmowali inicjatorzy akcji.
WDR stara się tonować nastroje, deklarując chęć dalszego rozwoju projektu. Jednak za tymi zapewnieniami kryje się zasadnicza zmiana: COSMO nie przetrwa w dotychczasowej formie.
Cyfrowa transformacja czy marginalizacja?
Nowa strategia WDR zakłada integrację COSMO z młodzieżowymi markami, takimi jak 1LIVE. Stacja ma zostać przekształcona w projekt skierowany do miejskiej, zróżnicowanej kulturowo młodzieży, z silnym naciskiem na hip-hop jako globalny język pokolenia.
To ruch zgodny z logiką współczesnych mediów – platformowych, wielokanałowych, dostosowanych do konsumpcji „na żądanie”. Ale rodzi też pytania: czy w takim modelu znajdzie się miejsce dla audycji w językach mniejszości, takich jak polski? Czy różnorodność nie zostanie sprowadzona do estetyki, zamiast realnej reprezentacji?
Między misją a rachunkiem ekonomicznym
Przypadek COSMO pokazuje fundamentalne napięcie, z jakim mierzą się dziś media publiczne w Europie. Z jednej strony mają realizować misję społeczną, wspierać integrację i pluralizm. Z drugiej – muszą działać w warunkach rosnącej presji finansowej i konkurencji ze strony globalnych platform cyfrowych.
Reforma ARD jest próbą odpowiedzi na te wyzwania. Ale jej skutki uboczne mogą okazać się dotkliwe – zwłaszcza dla tych grup społecznych, które już dziś mają ograniczony dostęp do reprezentacji w mediach.
COSMO było czymś więcej niż stacją radiową. Było lustrem społeczeństwa, które próbuje odnaleźć równowagę między różnorodnością a spójnością. Jeśli to lustro zniknie z eteru, Niemcy będą musiały zadać sobie pytanie: kto i gdzie opowie ich historię na nowo.



