
Rok 2026 zapowiada się w Polsce nie jako przełom dla radia cyfrowego DAB+, lecz jako dalszy ciąg przedłużającego się okresu przejściowego. Urząd Komunikacji Elektronicznej 27 listopada wydał decyzje o przedłużeniu pozwoleń na emisje eksperymentalne o kolejnych dwanaście miesięcy. O ile regulator nie cofnie ich wcześniej, testowe multipleksy pozostaną w eterze do 28 listopada 2026 roku. Formalnie to decyzja techniczna, w praktyce – kolejny symbol impasu, w jakim znalazł się rozwój radiofonii cyfrowej w Polsce.
Operatorem sieci eksperymentalnych pozostaje spółka BCAST należąca do Grupy Polsat. Emisje realizowane są z najbardziej prestiżowych lokalizacji w kraju: Olivia Star w Gdańsku, Warsaw Trade Tower w Warszawie oraz Sky Tower we Wrocławiu. Lokalizacja anten na najwyższych obiektach w miastach mogła zagwarantować duży zasięg multipleksów DAB+, w powiązaniu z małą mocą nadajników sygnał z trudnością przekracza granicę miasta. Paradoks polega na tym, że mimo wieloletnich testów, DAB+ wciąż funkcjonuje w Polsce bardziej jako projekt pilotażowy niż realna alternatywa dla UKF.
Eksperyment, który trwa zbyt długo
Krytyka „wiecznych eksperymentów” DAB+ nie cichnie od lat. Polska jest dziś jednym z nielicznych krajów Europy, w których – obok regularnych emisji – równolegle prowadzi się liczne emisje eksperymentalne, nierzadko w tych samych miastach i na tych samych obszarach. Dzieje się tak m.in. w Warszawie i Katowicach. Tymczasem standard DAB+ funkcjonuje w Europie od 17 lat, a Polskie Radio korzysta z niego od 2013 roku. Już w 2019 roku Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) przyznała pierwsze koncesje DAB+ nadawcom komercyjnym, a w styczniu 2022 uruchomiono pierwsze nadajniki komercyjne.
Problem w tym, że proces ten nigdy nie nabrał oczekiwanego tempa. UKE wciąż wydaje pozwolenia eksperymentalne, a KRRiT czeka na zamówione częstotliwości dla ogólnopolskiego multipleksu. W efekcie rynek znalazł się w stanie zawieszenia: słuchacze mają odbiorniki, ale oferta programowa pozostaje ograniczona i niestabilna.
Spór polityczny i odpowiedź rządu
Skala problemu stała się na tyle widoczna, że trafiła na forum Sejmu. W marcu 2025 roku posłowie Krzysztof Piątkowski i Piotr Adamowicz złożyli interpelację do ministra cyfryzacji, zarzucając Urzędowi Komunikacji Elektronicznej blokowanie rozwoju technologii DAB+. Wskazali, że mimo uruchomienia procesu koncesyjnego przez KRRiT w 2022 roku, UKE do dziś nie rozstrzygnął postępowania dotyczącego wyboru operatora ogólnopolskiego multipleksu, przez co nadawcy nie mogą rozpocząć emisji, a odbiorcy są pozbawieni dostępu do cyfrowego radia.
Odpowiedź resortu cyfryzacji, podpisana przez sekretarza stanu Michała Gramatykę, rzuca światło na stanowisko administracji. Rząd podkreśla, że rynek naziemnej radiofonii cyfrowej jest wciąż rynkiem rozwijającym się, a potencjalni operatorzy obawiają się inwestycji ze względu na niską słuchalność DAB+ w porównaniu z FM oraz wysokie wymagania pokryciowe zapisane w planie zagospodarowania częstotliwości. To właśnie te wymagania – interpretowane przez branżę jako konieczność niemal stuprocentowego pokrycia kraju – miały znacząco podnosić koszty budowy sieci.
Częstotliwości są, chętnych brak

Równolegle UKE tłumaczy, że częstotliwości przeznaczone dla ogólnopolskiego multipleksu DAB+ formalnie są dostępne i mogą być rezerwowane przez zainteresowane podmioty. Problem polega na tym, że – jak przyznaje sama instytucja – do tej pory nie wpłynął ani jeden wniosek o taką rezerwację. To wymowny sygnał braku zaufania rynku do stabilności regulacyjnej i ekonomicznej projektu.
Sytuacji nie poprawiają ostatnie decyzje personalne i strategiczne w UKE. Nowy prezes urzędu, Przemysław Kuna, zapowiedział, że w pierwszej kolejności skupi się na częstotliwościach telewizyjnych dla MUX-5, a dopiero później na radiu. Tymczasem przeprowadzone w 2025 roku konsultacje dotyczące pasma VHF III zakończyły się ograniczeniem liczby częstotliwości dostępnych dla multipleksów lokalnych, co dodatkowo komplikuje rozwój DAB+.
Eksperymenty kontra rozwój rynku
Z wydanych właśnie pozwoleń wynika, że lokalne emisje eksperymentalne będą nadal prowadzone na częstotliwościach, które pierwotnie miały zostać przeznaczone na regularne emisje DAB+ – zarówno lokalne, jak i regionalne. To oznacza realną blokadę szybkiego ogłoszenia konkursów na stałe multipleksy. Choć prawo telekomunikacyjne daje UKE możliwość cofnięcia pozwoleń eksperymentalnych, urząd z tej możliwości nie korzysta.
Niezadowolenie wyrażają także słuchacze. Krytykują niską moc nadajników eksperymentalnych, ograniczony zasięg i chaos informacyjny. Dodatkową irytację budzi sposób oznaczania multipleksów – w wykazach UKE figuruje nazwa „DAB+ eksperyment”, podczas gdy w odbiornikach wyświetlane są nazwy operatorów sieci. Podobny problem dotyczy multipleksów Polskiego Radia, oznaczonych jednolicie jako „Polskie Radio”, co utrudnia identyfikację właściwej wersji regionalnej, zwłaszcza na pograniczach województw.
Cyfrowe radio bez decyzji strategicznej
Przedłużenie emisji eksperymentalnych do końca 2026 roku można interpretować dwojako: jako próbę podtrzymania technologii przy życiu lub jako dowód braku odwagi do podjęcia decyzji strategicznej.

